|
Jeszcze dzień lub dwa Solna ekipa kupców z Kołobrzegu dotrze do Wolina
najpóźniej w czwartek.
Chcą być wcześniej, by zająć dobre miejsce w nowo budowanym
grodzie słowiańsko-wikingowskim. To tu w dniach 5-7 sierpnia
rozpocznie się słynny już festiwal Słowian i Wikingów w Wolinie,
na który zjadą Słowianie i Wikingowie z całej Europy.
Przypuszcza się, że przyjedzie co najmniej kilkuset wojów, a
ponadto drugie tyle rzemieślników, reprezentujących wszystkie
zawody wczesnego óredniowiecza. Co ważniejsze, tegoroczny
festiwal będzie miał oprawę, jakiej dotąd nie było. Będzie na
nim wszystko, co tylko działo się w óredniowieczu. Począwszy od
zwykłego życia codziennego, a skończywszy na krwawych walkach,
potyczkach i całych bitwach.
- Warto przyjechać na festiwal, bo to jedyna okazja
zobaczenia óredniowiecza żywego, nie udawanego - zachęca
Wojciech Celiński wiceprezes Stowarzyszenia Słowian i
Wikingów z Wolina.
Salsa Cholbergiensis Dlaczego solni kupcy z Kołobrzegu? Bo właśnie to miasto
słynęło we wczesnym óredniowieczu z warzenia soli.
Pierwotnie Kołobrzeg zlokalizowany był wyżej rzeki Parsęty,
na prawobrzeżnym wzgórzu, około czterech kilometrów od Bałtyku.
Miejscowa ludność, słowiańska, zajmowała się nie tylko łowieniem
ryb i rzemiosłem, ale przede wszystkim warzenie soli i jej
eksportowaniem na zewnątrz. Uzyskiwano ją w pobliżu ujścia rzeki
ze źródeł wód solankowych.
Sława Salsa Cholbergiensis czyli Miasta Solnego, jak nazywał
go kronikarz Thietmar na początku XI w. sięgała wtedy daleko, na
całą ówczesną Europę. Ranga wzrosła jeszcze bardziej, gdy
Bolesław Chrobry i cesarz Niemiec Otton III na Zjeździe w
Gnieźnie w roku 1000 ustanowili w Salsa Cholbergiensis
arcybiskupstwo. Było to ważne wydarzenie nie tylko o znaczeniu
religijnym, lecz także politycznym. Łączyło ze sobą ziemie
polskie przy całkowitej aprobacie przyjaznego Polsce cesarza
Niemiec.
|