|
Niepoprawny romantyk 2 Długo można by cytować słynne powiedzenia i równie znane, a i głośne publikacje pana Wojtka. Począwszy od zamieszczanych w "Kwadracie", a skończywszy w takich pismach, jak "Tygodnik Powszechny", "Więź" czy "Respublica". Był inicjatorem pierwszych wystaw "Szczecińskie obligacje" i jest autorem wystawy, którą niedługo zobaczą szczecinianie - "Szczecin w nieznanym drzeworycie z II poł. XIX w", na której zaprezentowane zostaną dzieła, nieznane polskim i niemieckim muzeom.
Owa pasja historyczna zmaterializowała się w postaci własnego antykwariatu "WueL", który kilka lat temu otworzył przy ulicy Wojciecha. Dziś współpracuje z ponad 40 muzeami oferując im często okazy "nie do zdobycia".
Przyznaje, że prawo przydało mu się w wielu sprawach, do których trudno byłoby podejść, bez znajomości pewnych mechanizmów rządzących podejmowanymi w przeszłości decyzjami.
Kiedyś, będąc jeszcze na studiach, uprawiał czynnie pływanie. Dziś twiedzi, że zdrowie mu na to nie pozwala, choć z czynnego wypoczynku nadal nie zrezygnował.
Kiedy pytam o marzenia, śmieje się, że chciałby mieć posiadłość ziemską, która objeżdżałby dwukółką i całymi dniami nic nie robił.
Dodaje jednak zaraz: - żałuję, że jest to nierealne marzenie, choć piękne. Chciałby na dłużej odwiedzić Litwę i Białoruś, spędzajac czas na rozmowach ze zwykłymi ludźmi, głównie zamieszkujacymi odległe od centrów ośrodki. - Tylko wówczas można dokonać analizy, dlaczego tak naprawdę Białoruś odpada od Europy, bo czyni to wcale nie za sprawą £ukaszenki.
Niepoprawny romantykWojciech Lizak marzy o odtworzeniu wokół Szczecina knajpek, restauracji, terenów rekreacyjnych, ciągów spacerowych i sportowych i o tuzinie jeszcze podobnych miejsc, które istniały i byłu użytkowane przed wojną. - Dziś to jest pustynia i niewiadomo czemu nikt tym nie jest zainteresowany. Opowiada barwnie o statkach weekendowych, odbijających z nabrzeży w kierunku Gocławia, o wspaniale zagospodarowanych pod kątem wypoczynku terenach Klęskowa, Zdrojów, Puszczy Bukowej itp. urokliwych miejscach, dziś jeszcze ciszących oko, choć tylko na starych sztychach i widokówkach.
Niepoprawny romantyk
Ukończył prawo na Uniwersytecie Poznańskim, ale całe życie interesowała go historia. Zawsze coś zbierał, gromadził, kolekcjonował i - przyznaje się - nawet gdy wykonywał zawód prawnika, to szperał po historii, szukając prawnych odniesień do popularnych wersji zdarzeń.
- To hobby przemieniło się w zawód i nawet nie wiem, kiedy.
Historią żyłem od najmłodszych lat. Być może za sprawą opowieści rodzinnych, a może wielu ciekawych ludzi, którzy opowiadali o niej i to zupełnie inaczej, niż opisano to w dostępnych mi w młodości książkach.
Ukoronowaniem pasji było przed laty przyznanie nagrody Adolfa Bocheńskiego, którą otrzymał wraz ze Stefanem Kisielewskim, nie żyjącycm już dziś słynnym "Kisielem". Publikował swoje prace w "Młodej Polsce", tygodniku, którego szefem był dzisiejszy minister Wiesław Walendziak. W tym też okresie, kiedy Polska zachłystywała się publikowanym w "Morzu i Ziemi" cyklem "Ludzi Stalina", on dopisał postscriptum "Ludzi Bierunta".
Wsławił się też m.in. cytowaną przez Radio Wolna Europa wypowiedzią, tuż po zburzeniu muru berlińskiego: Polska powinna jak najszybciej wyrazić zgodę na zjednoczenie Niemiec, ale pod warunkiem, że obejmą nasz kraj nowym planem Marshala, przeznaczając na ten cel miliard dolarów.
|