|
(U)lotny zawód Maciej Gryczka, obecnie szef InterGasu Ltd., a jeszcze nie tak dawno marynarz wielu wód, śmieje się, że marzenia o podróżach po świecie i zwiedzaniu dalekich krajów, ma już za sobą. Jedyne, co z nich pozostało, to ciepła woda, nad którą nadal lubi wypoczywać, choć nie gardzi Bałtykiem.
(U)lotny zawód
Jest absolwentem naszego liceum, które wspomina z najlepszej tylko strony. Podkreśla ten fakt nie bez kozery. Jego klasa spotyka się cyklicznie, nie tracąc więzi, a wręcz umacniając ją z upływem lat. W InterGasie wszyscy są z "piątki", mimo, że poszli po maturze innymi drogami i różne mają za sobą doświadczenia.
Gazem zainteresował sie zupełnie przypadkiem. Po ukończeniu szkoły morskiej częściej bywał w morzu, niż w domu. Kiedy pływał, ciągnęło go do rodziny, kiedy był z nią, wzdychał do morskiej bryzy. Pogodzenie tych dwóch miłości wydawało się niemożliwym do czasu, kiedy wykonał "męski ruch" i rezygnując ze statku, zatrudnił się w prywatnym przedsiębiorstwie, zajmującym się spedycją morską. W tym też czasie żona namówiła go do kupna samochodu.
- Był ładny, ale z tyłu wystawała mu jakaś rura - śmieje się na tamto wspomnienie - Taka jakaś dziwna. Okazało się, że auto napędzane było gazem, co w owym czasie należało do rzadkości. I przysparzało nie byle jakich kłopotów, jako że instalacja winna być przeglądana przez fachowców, których nie było kłopoty były z napełnieniem zbiornika, bo stacje nie istaniały itd.
|